Wielka Brytania, choć wsparła rezolucję Rady Praw Człowieka ONZ potępiającą działania Iranu w regionie Zatoki Perskiej, publicznie zgłosiła szereg poważnych zastrzeżeń co do jej treści. Ambasador ds. praw człowieka, Eleanor Sanders, podkreśliła, że poparcie Londynu nie stanowi precedensu i nie zmienia jego długoletnich stanowisk prawnych.
- Wielka Brytania współsponsorowała i poparła rezolucję Rady Praw Człowieka ONZ wzywającą Iran do zaprzestania działań zagrażających cywilom i stabilności regionu Zatoki Perskiej.
- Jednocześnie brytyjska dyplomacja zgłosiła oficjalne zastrzeżenia, twierdząc, że niektóre zapisy rezolucji wykraczają poza mandat Rady Praw Człowieka, ingerując w kompetencje Rady Bezpieczeństwa ONZ.
- Poparcie dla dokumentu zostało wyrażone bez uszczerbku dla tradycyjnych stanowisk prawnych Zjednoczonego Królestwa, a jego język nie może być traktowany jako akceptowany precedens na przyszłość.
Poparcie z zastrzeżeniami
Podczas 61. sesji Rady Praw Człowieka ONZ w Genewie Wielka Brytania opowiedziała się za rezolucją w ramach tzw. pilnej debaty dotyczącej ostatnich działań Iranu skierowanych przeciwko państwom regionu Zatoki Perskiej, w tym Bahrajnowi, Jordanii, Kuwejcie, Omanowi, Katarowi, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonym Emiratom Arabskim. W swoim oświadczeniu ambasador Eleanor Sanders potwierdziła, że Londyn stoi po stronie sojuszników i będzie działać na ich rzecz, uznając działania Teheranu za niebezpieczne dla cywilów, destabilizujące region i zagrażające globalnej gospodarce.
Granice mandatu Rady Praw Człowieka
Brytyjskie poparcie nie było jednak bezwarunkowe. Przedstawicielka Zjednoczonego Królestwa wyraziła szereg istotnych zastrzeżeń co do treści przyjętego dokumentu. Podkreśliła, że zdaniem Londynu Rada Praw Człowieka przekroczyła swój mandat, włączając do rezolucji zapisy dotyczące konieczności wypłacenia przez Iran odszkodowań (reparacji) zaatakowanym państwom. Zdaniem brytyjskiej dyplomacji, kwestie reparacji między państwami nie mieszczą się w kompetencjach tego gremium.
Kompetencje Rady Bezpieczeństwa
Kolejnym punktem spornym było uznanie konfliktu za zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Sanders zaznaczyła, że jest to wyłączna domena Rady Bezpieczeństwa ONZ, która już wcześniej zajęła w tej sprawie stanowisko w rezolucji nr 2817. Wielka Brytania zaakceptowała odpowiedni zapis w dokumencie Rady Praw Człowieka tylko pod warunkiem, że będzie on odczytywany jako odzwierciedlenie wcześniejszej decyzji Rady Bezpieczeństwa.
Stanowisko prawne Zjednoczonego Królestwa
W oświadczeniu wyraźnie przypomniano również podstawowe zasady prawa międzynarodowego. Zaznaczono, że zobowiązania państwa w zakresie praw człowieka obowiązują przede wszystkim na jego terytorium. Ponadto, Wielka Brytania chce być jednoznacznie rozumiana, że prawo morza, do którego odwołuje się rezolucja, jest zawarte w Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) i tylko w tym kontekście powinno być interpretowane.
Ostatecznie, brytyjskie poparcie dla rezolucji podyktowane było ogólnym zaniepokojeniem sytuacją w regionie, ale – jak podkreślono – nie narusza ono długoletnich i zasadniczych stanowisk prawnych Zjednoczonego Królestwa. Język użyty w dokumencie nie może być według Londynu traktowany jako akceptowalny precedens na przyszłość.
Źródło: Foreign, Commonwealth & Development Office / gov.uk