Nowe badanie Banku Anglii ostrzega, że największe europejskie towarzystwa ubezpieczeń na życie stały się istotnym źródłem ryzyka dla stabilności finansowej. Eksperci wskazują, że od czasu kryzysu finansowego z 2007 roku ich ekspozycja na tzw. ryzyko systemowe systematycznie rośnie, co wymaga dostosowania regulacji.
- Badacze z Banku Anglii stworzyli nowe ramy oceny ryzyka dla kluczowych europejskich ubezpieczycieli na życie, wyraźnie rozdzielając ryzyko wypłacalności (solvency) od ryzyka systemowego.
- Wyniki pokazują, że ekspozycja sektora na ryzyko systemowe, czyli potencjalny niedobór kapitału w sytuacji kryzysu ogólnobranżowego, rośnie nieprzerwanie od 2007 roku.
- Analiza ujawnia także rosnącą współzależność między systemowo ważnymi bankami a firmami ubezpieczeniowymi, szczególnie widoczną w okresach napięć na rynkach finansowych.
Dwa oblicza ryzyka: wypłacalność a stabilność systemu
Naukowcy Somnath Chatterjee i David Humphry w swoim raporcie podkreślają kluczową różnicę między ryzykiem wypłacalności pojedynczej firmy a ryzykiem systemowym. Ryzyko wypłacalności pojawia się, gdy wartość aktywów ubezpieczyciela spada poniżej pewnego progu w stosunku do jego zobowiązań. Do jego pomiaru autorzy zastosowali zaawansowany model ryzyka kredytowego portfela (Mertona-Vasicka), który pozwala określić adekwatność kapitałową firm w oparciu o miarę wartości zagrożonej (Value-at-Risk).
Z kolei ryzyko systemowe definiowane jest jako oczekiwany niedobór kapitału danego ubezpieczyciela w sytuacji, gdy cały europejski sektor ubezpieczeń na życie znajduje się w trudnej sytuacji. To podejście pokazuje, jak upadek lub problemy jednej instytucji mogą zagrozić stabilności całego systemu.
Wyniki: rosnąca presja systemowa i więzi z bankami
Główny wniosek płynący z analizy danych od 2007 roku jest jednoznaczny: europejscy ubezpieczyciele na życie stają się coraz bardziej znaczącym źródłem ryzyka systemowego. Oznacza to, że w przypadku poważnego wstrząsu ogólnobranżowego, wiele z tych firm mogłoby jednocześnie doświadczyć poważnych niedoborów kapitału, co miałoby daleko idące konsekwencje dla rynków finansowych i gospodarki realnej.
Autorzy sugerują, że obecne wymogi kapitałowe dla ubezpieczycieli mogą być niewystarczające, ponieważ nie uwzględniają w pełni tego rosnącego komponentu systemowego. Ich zdaniem, regulacje powinny ewoluować, aby odpowiednio zabezpieczać stabilność całego systemu finansowego.
Niebezpieczne powiązania
Kolejnym istotnym odkryciem jest dowód na silną współzależność między systemowo ważnymi bankami a dużymi firmami ubezpieczeniowymi. Badanie mierzyło transmisję szoków zmienności (volatility shocks) między tymi sektorami. Okazuje się, że w okresach finansowego stresu, takich jak kryzys z 2008 roku czy okresy niestabilności rynkowej, te powiązania znacząco się zacieśniają. Oznacza to, że problemy w sektorze bankowym mogą szybko przenosić się na sektor ubezpieczeniowy i odwrotnie, potencjalnie amplifikując kryzys.
Implikacje dla nadzoru i przyszłości rynku
Raport Banku Anglii stanowi ważny głos w dyskusji o architekturze nadzoru finansowego w Europie. Wskazuje, że tradycyjne modele oceny ryzyka, skupione wyłącznie na wypłacalności pojedynczych podmiotów, są już niewystarczające. Konieczne staje się wdrożenie szerszej, makroostrożnościowej perspektywy, która będzie monitorować i łagodzić ryzyko gromadzące się w całym systemie.
Proponowane przez autorów ramy kapitałowe oparte na ryzyku, uwzględniające zarówno aspekt solwentności, jak i systemowy, mogą posłużyć regulatorom do opracowania bardziej odpornych standardów dla sektora ubezpieczeń na życie. Szczegółowe informacje na temat metodologii i pełnych wyników badania można znaleźć w oficjalnym raporcie na stronie Banku Anglii.
Źródło: Bank of England (BoE) / bankofengland.co.uk