W swoim przemówieniu na London Defence Conference minister ds. sił zbrojnych Wielkiej Brytanii, Leo Docherty, przedstawił ponurą analizę współczesnego pola walki, wyciągniętą z obserwacji wojny w Ukrainie. Jego kluczowe przesłanie brzmiało: świat się zmienił, a Zachód musi natychmiast dostosować swoje myślenie o obronności, inaczej ryzykuje przegraną w przyszłym konflikcie. Minister podkreślił, że prawdziwa siła państwa to nie tylko czołgi i samoloty, ale odporność całego społeczeństwa i gospodarki.
- Minister Leo Docherty stwierdził, że wojna w Ukrainie jest “nauczycielem” nowoczesnej wojny, gdzie drony zdominowały pole walki, a innowacje wdrażane są w tygodnie, a nie lata. Przedstawił wyliczenia pokazujące, że pod względem logistyki i efektywności bojowej drony przewyższają tradycyjną artylerię.
- Ostrzegł, że odporność (resilience) nie jest czymś, co można włączyć w czasie kryzysu, lecz musi być budowana zawczasu. Prawdziwa siła państwa leży w stabilnej gospodarce, sprawnych służbach publicznych i zabezpieczonych rodzinach, a nie tylko w nowoczesnej armii.
- Zaapelował o pilne działania i inwestycje, wskazując, że jeśli NATO nie wyciągnie wniosków z Ukrainy i nie zaadaptuje się, Rosja może uznać to za słabość i okazję. Podkreślił również kluczową rolę sojuszy, zwłaszcza relacji z USA, oraz wartość żołnierzy, których motywacja zależy od godziwego traktowania.
Ukraina jako poligon doświadczalny przyszłych wojen
Leo Docherty, który niedawno wrócił z wizyty na Ukrainie, opisał konflikt jako laboratorium nowoczesnej wojny. Podkreślił, że po raz pierwszy od I wojny światowej to nie artyleria, lecz bezzałogowe systemy – drony – odpowiadają za największą liczbę strat na polu walki. Według niego ponad 90% wszystkich ofiar jest z nimi powiązanych. Minister zwrócił uwagę na niewyobrażalną skalę produkcji, wskazując, że Rosja dąży do wytworzenia 7 milionów dronów rocznie, podczas gdy Ukraina sama produkuje 85% używanych przez siebie systemów.
Rewolucja logistyczna: jeden dron zamiast 57 ciężarówek amunicji
Docherty, były żołnierz piechoty morskiej, posłużył się prostymi, ale wymownymi wyliczeniami, by zobrazować skalę zmian. Stwierdził, że pod względem śmiertelności jeden dron może zastąpić od 11 do 22 pocisków artyleryjskich. Przeliczył to na logistykę: w szczytowym momencie kontrofensywy w 2023 roku Ukraina wystrzeliwała dziennie 16-18 tysięcy pocisków, co wymagało około 57 ciężarówek dziennie tylko do ich transportu. Taki sam efekt bojowy przy użyciu dronów wymagałby zaledwie dwóch ciężarówek. “Podążaj tą logiką w każdym aspekcie pola walki, a zaczniesz pojmować skalę wyzwania, które stoi przed nami teraz, nie jutro” – mówił minister.
Prawdziwa odporność to silne społeczeństwo, nie tylko armia
Kluczowym elementem przemówienia było przesunięcie akcentu z czysto militarnego na całościowe postrzeganie siły państwa. Minister, powołując się na swoje skromne pochodzenie z Aberdeen, argumentował, że wydawanie miliardów na obronność jest iluzją, jeśli rodziny ledwo wiążą koniec z końcem, służba zdrowia nie funkcjonuje, a młodzi ludzie nie nabywają odpowiednich umiejętności. “Jeśli rodzina jest o jedno rachunek od kłopotów, kraj nie jest stabilny” – stwierdził. Prawdziwą lekcją z Ukrainii jest według niego zdolność społeczeństwa do funkcjonowania i walki pomimo ogromnych ciśnień gospodarczych i zniszczeń infrastruktury.
Ryzyko drugorzędnych skutków i rola sojuszy
Docherty ostrzegł, że współczesna przestrzeń walki obejmuje również infrastrukturę krytyczną, sieci energetyczne i łańcuchy dostaw. Zakłócenia w jednym obszarze nie pozostają odizolowane, a ich skutki wtórne bywają groźniejsze niż początkowy wstrząs. Jako odpowiedź na te zagrożenia minister wskazał na fundamentalne znaczenie sojuszy, przede wszystkim NATO i relacji transatlantyckiej z USA. Podkreślił, że współpraca brytyjsko-amerykańska jest głęboko zakorzeniona i przetrwała już wcześniejsze różnice zdań.
Apel o działanie: brak gotowości zwiększa ryzyko wojny
Kończąc swoje wystąpienie, minister ds. sił zbrojnych zaapelował o natychmiastowe działanie i inwestycje, w tym w ludzi – żołnierzy, których motywacja zależy od godziwego wynagrodzenia i warunków życia. “Gotowość to nie stan, który się osiąga. To coś, co się buduje i odbudowuje nieustannie” – podsumował. Jego ostatnie słowa były ostrzeżeniem: “Jeśli się pomylimy, jeśli zawiedziemy, zwiększamy szansę na wybuch wojny. Jeśli nie będziemy gotowi, znajdziemy się po złej stronie historii”.
Źródło: Ministerstwo Obrony Wielkiej Brytanii / gov.uk