Brytyjskie organy badające wypadki lotnicze opublikowały nowe informacje w sprawie poważnego incydentu z lutego tego roku. Boeing 747 doświadczył serii niebezpiecznych awarii systemów elektrycznych krótko po starcie z londyńskiego lotniska Heathrow, co zmusiło załogę do awaryjnego lądowania w Amsterdamie.
- Boeing 747 linii CargoLogicAir (rejestracja G-ONEE) doznał rozległych awarii elektrycznych po starcie z Heathrow 8 lutego 2024 roku w trudnych warunkach atmosferycznych.
- Przyczyną problemów był wyciek wody na krytyczną awionikę maszyny, co spowodowało m.in. utratę ogrzewania czujników prędkości i problemy z ciśnieniem w kabinie.
- Zaalarmowana załoga, mierząc się z niewiarygodnymi wskazaniami prędkości, bezpiecznie sprowadziła samolot na lotnisko Schiphol w Amsterdamie, gdzie panowała dobra pogoda.
Niebezpieczna usterka w locie
Do zdarzenia doszło 8 lutego br., gdy Boeing 747-433 wystartował z Londynu-Heathrow w kierunku Stanów Zjednoczonych. Samolot należał do linii CargoLogicAir i wykonywał lot towarowy. Warunki pogodowe podczas startu były trudne: panował deszcz, gęste zachmurzenie i występowało ryzyko oblodzenia.
Jak wynika z komunikatu brytyjskiej Air Accidents Investigation Branch (AAIB), krótko po starcie załoga zaczęła doświadczać poważnych problemów z systemami pokładowymi. Źródłem kłopotów okazała się woda, która przedostała się do przedziału z awioniką, powodując zwarcia i uszkodzenia kluczowego sprzętu elektronicznego.
Kaskada problemów w kokpicie
Wyciek wywołał efekt domina. Wśród najpoważniejszych usterek znalazła się całkowita utrata funkcji ogrzewania tzw. rurek Pitota – zewnętrznych czujników mierzących prędkość powietrza. Ich oblodzenie w panujących warunkach mogłoby prowadzić do katastrofalnie błędnych odczytów.
Dodatkowo załoga zarejestrowała nieprawidłowy wzrost ciśnienia w kabinie, co również stanowiło bezpośrednie zagrożenie. Gdy samolot znajdował się na wysokości przelotowej FL250 (ok. 7,6 km), piloci rzeczywiście zaczęli otrzymywać niewiarygodne wskazania prędkości powietrza, potwierdzając obawy związane z uszkodzonymi czujnikami.
Awaryjne lądowanie w Amsterdamie
W obliczu tej niebezpiecznej sytuacji kapitan podjął decyzję o natychmiastowym zejściu z wysokości przelotowej i skierowaniu maszyny do najbliższego odpowiedniego portu lotniczego. Wybór padł na lotnisko Schiphol w Amsterdamie, gdzie w tym czasie panowała dobra, bezchmurna pogoda, ułatwiająca procedurę awaryjnego podejścia do lądowania.
Mimo poważnych utrudnień, załodze udało się bezpiecznie sprowadzić uszkodzonego “Jumbo Jeta” na ziemię w Holandii. Na pokładzie nie było pasażerów, jedynie załoga. Nikt nie odniósł obrażeń.
Zbliżający się finał śledztwa
AAIB poinformowało, że dochodzenie w tej sprawie jest już na ukończeniu. Agencja analizuje dokładną ścieżkę, jaką woda dostała się do newralgicznej części samolotu, oraz sprawdza procedury konserwacyjne. Pełny, szczegółowy raport końcowy z badania przyczyn incydentu ma zostać opublikowany w najbliższym czasie.
Incydent ten ponownie zwraca uwagę na znaczenie szczelności i odporności systemów pokładowych na warunki atmosferyczne, zwłaszcza w przypadku starszych typów samolotów, takich jak Boeing 747, które wciąż są intensywnie eksploatowane w transporcie cargo.
Źródło: Air Accidents Investigation Branch / gov.uk