Minister zdrowia Wielkiej Brytanii, Wes Streeting, w ostrym liście do komitetu lekarzy rezydentów BMA oskarżył związek zawodowy o narażanie pacjentów i podważanie odbudowy NHS. Ujawnił również, że koszty ostatnich strajków zmusiły rząd do wycofania się z utworzenia części nowych miejsc szkoleniowych dla młodych lekarzy.
- Minister Wes Streeting oskarża Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne (BMA) o “niepotrzebne i nierozsądne” strajki, które jego zdaniem celowo zakłócają pracę NHS i obciążają podatników.
- Rząd wycofuje się z planów uruchomienia w tym roku 1000 z 4500 dodatkowych miejsc na szkoleniach specjalizacyjnych, argumentując, że koszty strajków na to nie pozwalają.
- Streeting zaprzecza zarzutom BMA o zmianę warunków negocjacji i wzywa pełny komitet związku do pilnego spotkania, aby przerwać “niszczycielski cykl” protestów.
Ostra krytyka ze strony ministra
W otwartym liście skierowanym do Komitetu Lekarzy Rezydentów Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego (BMA), sekretarz stanu ds. zdrowia i opieki społecznej, Wes Streeting, nie kryje rozczarowania. Określa ostatnią akcję strajkową, zaplanowaną tuż po świętach wielkanocnych, jako działanie mające na celu “maksymalne zakłócenie” pracy NHS i “największą niedogodność” dla kolegów lekarzy. Podkreśla, że choć służba zdrowia poradziła sobie dzięki wysiłkom innych pracowników, to strajki zawsze odbywają się kosztem pacjentów, personelu i podatników.
Konsekwencje finansowe: mniej miejsc szkoleniowych
Kluczowym punktem listu jest ogłoszenie konkretnej konsekwencji przemysłowych akcji protestacyjnych. Streeting informuje, że finansowy i operacyjny wpływ sześciodniowego strajku, który kosztował NHS “setki milionów funtów”, uniemożliwił rządowi realizację części wcześniejszych planów. Z 4500 dodatkowych miejsc szkoleniowych, które miały powstać, 1000 nie zostanie uruchomionych w tym roku.
“To nie groźba. To nie kara. To nie jest mój wybór” – pisze minister. “To rzeczywistość sytuacji operacyjnej i finansowej, w której się znaleźliśmy”. Wyjaśnia, że pieniądze przeznaczone na pokrycie zmian i zarządzanie chaosem strajkowym nie mogą jednocześnie zostać zainwestowane w tworzenie nowych stanowisk szkoleniowych.
Rząd broni swojej oferty i zaprzecza zarzutom
Streeting odrzuca publiczne oskarżenia ze strony przywódców BMA, jakoby rząd w ostatniej chwili “przestawił bramki” w negocjacjach. Twierdzi, że oferta, odrzucona przez komitet związku bez przedstawienia kontrpropozycji, była wypracowana w dobrych wiarach. Przypomina, że wstępne warunki (Heads of Terms), udostępnione już 17 lutego, jasno wskazywały, że ewentualna umowa będzie wieloletnia, a reforma systemu wynagrodzeń (nodal point reform) ma być rozłożona na trzy lata.
Minister wskazuje też na inne działania rządu, podjęte pomimo sporu, takie awaryjne ustawodawstwo priorytetyzujące absolwentów brytyjskich uczelni w rekrutacji na specjalizacje, co – jak podaje – już niemal o połowę zmniejszyło konkurencję o te miejsca.
Apel o powrót do stołu i realne oczekiwania
W końcowej części listu Streeting apeluje o realizm. Podkreśla, że oferta, która wciąż w większości stoi na stole, przewidywała podwyżki dla najgorzej opłacanych lekarzy stażystów (FY1 i FY2) na poziomie odpowiednio 6,2% i 7,1%, pokrycie kosztów obowiązkowych egzaminów oraz poprawę warunków pracy. Przyznaje, że nie rozwiąże to wszystkich problemów nagromadzonych przez lata, ale jest tym, na co kraj w obecnej sytuacji może sobie pozwolić.
“Mam odpowiedzialność wobec was, ale mam też odpowiedzialność wobec 1,5 miliona ludzi pracujących w naszej służbie zdrowia” – argumentuje, przypominając, że żadna inna grupa w NHS nie otrzymała w ciągu trzech lat podwyżki rzędu 28,9%. Wzywa BMA do zakończenia “niszczycielskiego cyklu” strajków, poddania oferty pod głosowanie wśród członków i przyjęcia zaproszenia na spotkanie z pełnym składem komitetu w celu “zapoczątkowania nowej ery pokoju przemysłowego”.
Źródło: Department of Health and Social Care / gov.uk